Favorite of January

10:23:00

Cześć kochani!
Sesja zupełnie pochłonęła mój czas. Tylko czekałam na moment, kiedy będę mogła coś dla Was napisać! Jako ,że mamy pierwszy dzień nowego miesiąca, chciałabym Wam przedstawić moich ulubieńców Stycznia oraz częściowo Grudnia. Są to rzeczy ,które są godne polecenia i są perełkami jeśli chodzi o ostatni czas. Zapraszam !



Na pierwszy rzut idzie krem nawilżający , czyli moje nowe odkrycie.
Panda's Dream Moisture Gel Cream to krem który ma za zadanie intensywnie nawilżać. Jest dobry nawet dla cery wrażliwej. Zawiera między innymi estrakty z aloesu. Stosuję go od końca Grudnia - rano i wieczorem i jest to jedyny krem, który pomógł mi ukoić i intensywnie nawilżyć skórę, co nie było prostym zadaniem.
Krem szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Ma przyjemną , żelową konsystencję i delikatny zapach. To, jaką mamy cerę po jego zastosowaniu jest naprawdę niesamowite.
Znajdziecie go między innymi w Sephorze.
Gorąco polecam!




Kolejny faworyt, właściwie nie tylko Stycznia ale jeszcze sporo wstecz.. Mowa o najnowszej płycie Taco Hemingwaya - Szprycer.
Nie sposób tu o niej nie wspomnieć, tym bardziej ,że dostałam tę płytę na Gwiazdkę.  Nawet wizualnie mi się podoba, a utwory już wcześniej bardzo przypadły mi do gustu. Są tu fani Taco ? :) 




Jestem ogromną maniaczką perfum! Potrafię ich używać non stop, nawet  będąc w domu. Gustuję szczególnie w ciężkich zapachach. W moje ręce wpadły perfumy Little Black Dress z Avonu, które miałam już dawno, dawno temu i chciałam do nich wrócić. Zapach jest naprawdę ładny i intensywny. W tym miesiącu się z nimi nie rozstaję! 
Do perfum w zestawie dołączony był balsam do ciała , który ma zapach zbliżony do perfum. Świetny bonus, czego chcieć więcej ? Polecam!




Kolejnym produktem, który pozytywnie mnie zaskoczył jest Black Sugar - Peeling ze Skinfood. Miałam okazję przetestować trzy produkty o mniejszych pojemnościach niż oryginały. Dwie maski i ten oto peeling. Jest to zdecydowanie mój faworyt.  Poza pięknym, cukrowym zapachem i bardzo małymi drobinkami, posiada wiele zalet jakościowych. Świetnie złuszcza naskórek i dodatkowo nawilża. Jest to najlepszy peeling, jaki miałam okazję stosować. Używam go minimum raz w tygodniu. Zdecydowanie poprawia jakość mojej cery i jest bardzo przyjemny w użyciu.





Na chwilę odstąpmy od kosmetyków.  
13 Reasons od Why - książka i serial o ciężkim charakterze.
Z pewnością większość z Was kojarzy, pewna część pewnie czytała i oglądała.
Było o tym dość głośno, ja jednak chciałam zaczekać z serialem, aż w moje ręce wpadnie książka.
I tak zrobiłam.
Książkę czytałam w wakacje. Serial ? Skończyłam teraz.
Zdecydowanie bardziej podobał mi się serial, co jest dla mnie dużym zaskoczeniem.
Podoba mi się ,że treść porusza ważne tematy  ,które są  sytuacjami życiowymi.
Fabuła opowiada o uczennicy szkoły średniej, która opisuje historię swojego życia za pomocą nagrań na kasetach. Mówi o tym, dlaczego postanowiła zakończyć swoje życie. Im dalsze numery powodów , tym według mnie cięższe i poważniejsze sytuacje.  Być może pojedynczo wydają się niczym wielkim , jednak taka kumulacja doprowadziła do tragedii. 
Polecam obejrzeć serial , przeczytać książkę i wyciągnąć wnioski.




Czas na kultowy rozświetlacz z Lovely.
Pewnie dziwicie się dlaczego dopiero teraz jest on moim ulubieńcem. 
Wiele o nim słyszałam, niejednokrotnie. Ale nigdy nie miałam go w swojej kosmetyczce. Dopiero przed Sylwestrem szukałam jakiegoś błysku ii.. postanowiłam przetestować to mieniące się cudeńko. Idealna, srebrna tafla jaką tworzy, robi ogromne wrażenie. Zastosowałam go również na ruchomą powiekę,by uzyskać jeszcze bardziej karnawałowy efekt i muszę przyznać, że wyglądało to naprawdę dobrze.
Także w końcu - rozświetlacz  z Lovely u mnie zagościł i już ze mną zostaje.




Teraz pora na produkt do włosów, który od jakiegoś czasu zastępuje mi odżywkę do włosów.
Nie kupiłam go sama, ale wiem ,że można go dostać w aptece. 
Wystarczy nanieść kilka kropli na włosy tuż po umyciu. Regeneruje i odżywia. Co więcej zauważyłam ,że dodaje naszym włosom blasku. Dodatkowo, co jest dla mnie bardzo ważne - znacznie ułatwia rozczesywanie. Moje włosy są długie i dość grube, dlatego ma to dla mnie duże znaczenie. Jego koszt to kilka złotych a efekt jaki daje jest naprawdę  świetny.




I ostatni już ulubieniec Stycznia - Bullet Journal. Więcej informacji na jego temat znajdziecie w poprzednim poście - tutaj.
Mogę jedynie powiedzieć ,że moja organizacja, choć wciąż nieidealna - uległa znacznej poprawie a mój Bujo ułatwia mi codziennie funkcjonowanie.




Trochę tego było zważywszy na to ,że sporo produktów dostałam na Gwiazdkę jak i po prostu Ulubieńców nie było na blogu już naprawdę długo.

Dajcie znać co sądzicie i jacy są Wasi ulubieńcy Stycznia :)

You Might Also Like

24 komentarze

  1. Również zaczęłam tworzenie własnego Bullet Journal, ale zrezygnowałam, bo nie potrafiłam ładnie go stworzyć, ale powiedzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, są fani Taco ;)
    monikaaszczesna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetni ulubieńcy! Ten peeling jest genialny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładne zdjecia widać staranność w wykonaniu. Fajne rzeczy, najbardziej spodobała mi się ten zeszycik. Pozdrawiam Naciaka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię ten rozświetlacz, mimo że sama dość długo się na niego czaiłam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten perfum z Avonu wspaniale pachnie, uwielbiam go :)

    https://nataliapoczatek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam w planach zrobić własny Bullet Journal ale chyba jestem na to zbyt leniwa. Pozdrawiam:)
    Jejwysokoscjulia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten serial już od dawna chciałam obejrzeć, ale póki co brakuje mi czasu, muszę go trochę wygospodarować :) Płytę Taco chętnie bym przygarnęła, bo kilka piosenek od razu wpadło mi w ucho :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Te perfumy Little Black Dress z Avonu muszę wypróbować. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Krem nawilżający w opakowaniu pandy jest naprawdę uroczy ^.^
    a serialu nie skończyłem...trudno mi do niego powrócić

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawe produkty ten krem w pandowym opakowaniu bardzo ciekawy i również lubię Little Black dress 😎

    OdpowiedzUsuń
  12. little black dress znam i bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawy post :D chyba tez musze zaczac robic blogowych ulubiencow

    OdpowiedzUsuń
  14. Boullet Journal widzę coraz bardziej popularne. Podoba mi się ten peeling.

    OdpowiedzUsuń
  15. szalenie podoba mi się opakowanie tego kremu. ;) i też bardzo lubię BJ, mimo iż jeszcze nie zdecydowałam się prowadzić własnego, ale jestem już bliżej niż dalej. ;)
    pozdrawiam serdecznie.
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozświetlacz jest genialny - mam i kocham! A olejek do włosów można dostać w Hebe, tam dorwałam swój :)
    https://tenebrisriddle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaczęłam moją przygodę z Bullet Journal już w grudniu i też mogę zaliczyć to do ulubieńców!

    https://magdalenaplak.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny krem :D! Dawniej były w takim opakowaniu ochronne pomadki do ust. Musiałam 2 razy przeczytać bo myślałam, że się pomyliłaś ;p Pozdrawiam! I zapraszam również do mnie. W końcu po miesięcznej przerwie powróciłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Krem jest świetny :) Boullet Journal zaczęłam prowadzić w tamtym roku i w miarę mi to wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawi ulubieńcy. Peeling kiedyś miałam okazję używać i sprawdził się u mnie świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten krem ma cudowne opakowanie <3

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  22. Ooo jaka słodka ta panda, lubię takie urocze opakowania na kosmetyki. Serial 13 powodów znam i wprost uwielbiam, czekam też na drugi sezon bo jestem ciekawa co będzie dalej

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i obserwację ! :)